piątek, 26 lipca 2013

Wyszedłem dzisiaj lekko spóźniony, oczywiście przeszedłem obok Maserati, które mijam każdego ranka, zastanawiając się, kiedy  i czy w ogóle będzie mnie stać na taki samochód. Taki widok motywuje do ciężkiej pracy... . No właśnie.

Uciekając ze sfery marzeń, podążałem w kierunku... przystanku autobusowego, gdyż w chwili obecnej nie jeżdzę jeszcze Maserati, w zasadzie nie jeżdzę nawet jeszcze Oplem Astrą. Do pracy dostaję się komunikacją miejską, ściślej mówiąc autobusem ZTM.